29 lutego 2016

Ławeczki

Muszę przyznać się do pewnego zboczenia. Niekłamaną przyjemność sprawia mi fotografowanie... ławeczek. W im bardziej nietypowym i piękniejszym miejscu jest postawiona, tym przyjemność zyskuje na sile.

Najtrudniejsza rzecz już za mną, przejdźmy zatem do kadrów...



Widok na Klaksvík, wyspę Borðoy i uciętą Kunoy z podnóża Klakkur (413 m n.p.m.).



Kawałek dalej w drugą stronę (z widokiem na odległe Eysturoy i bliższe Kalsoy) skierowana jest kolejna ławeczka.



Tórshavnarski deptak Niels Finsens gøta z ławeczką w wersji XXL dla trolli.



Nólsoyskie miejsce na biwak z widokiem na schowany w chmurach wierzchołek Eggjarklettur i wschodnie klify wyspy.



Jeziorko ukryte gdzieś w pobliżu drogi Kirkjubøarvegur. Za wzgórzem czeka pięknie położone Velbastaður. Na horyzoncie ledwo widoczny zarys wyspy Hestur (pol. Koń).



Piękny sierpniowy poranek gdzieś na opłotkach Tórshavn na ścieżce wiodącej do Norðasta Horn.



Ławeczka przy drodze do Syðradalur* na Streymoy. W tle pierwsze zabudowania Velbastaður.



Ławeczka w Miðvágur z widokiem na wyspy Koltur i Hestur. Na bliższym planie baseny hodowlane z łososiami, których za żadne skarby nie da się kupić w lokalnym sklepie. Zresztą samo pojęcie "sklep rybny" jest czymś dla Farerów nieznanym. Podobnie ma się sprawa z "owczym serem".



Nie wiem jak Wy, ale ja mógłbym na tym przystanku w Velbastraður czekać na czerwony bus do Tórshavn całe dnie. I nawet wysłać pocztówkę korzystając z niebieskiej skrzynki pocztowej. Jeszcze bym pewnie podziękował kierowcy za to, że tak dzielnie przeskakiwał kolejne kursy.

W tle przykryta czapeczką wyspa Koltur (pol. Źrebię).



A na zakończenie historyczny akcent ze szlaku Tórshavn - Kirkjubøur. Liczący ponad 120 lat kamienny fotel przewodniczącego zebrań, które odbywały się w tym miejscu przez wiele lat. W ich trakcie okoliczna ludność słuchała patriotycznych przemówień i śpiewała narodowe pieśni.



Zaś w ramach gościnnego postscriptum islandzka ławeczka z widokiem na pole lawy na wyspie Heimaey w archipelagu Vestmannaeyjar, gdzie podziwiać można kratery wulkanów Eldfell (z lewej strony, nówka sztuka, rok produkcji 1973) oraz wygasłego Helgafell (środek kadru)*.


* - uwaga, moja amatorska żyłka lingwistyczna znowu daje o sobie znać. Tym razem za sprawą literki ð, która wyłącznie w tej konfiguracji nie jest niema. Zbitkę ðr wymawiamy gr co daje nam groźnie brzmiące SygradalurOsada o tej samej nazwie znajduje się także na wyspie Kalsoy. Podobna sytuacja ma miejsce z dwoma osadami Nes (na wyspach Suðuroy i Eysturoy).

* - nazwy tych wulkanów wymawiamy (z piękną islandzką preaspiracją w postaci h) następująco: eltfehtl oraz helkafehtl.

26 lutego 2016

Kraina, która jest, a czasem jej nie ma


Hallgrímur Helgason w powieści "101 Reykjavik":
Hlynur, bohater książki, ogląda wiadomości pakistańskie, by dowiedzieć się, czy Islandia istnieje na mapie świata. Spiker na chwilę schyla głowę i odsłania stosowny zakątek Atlantyku. Tym razem Islandii nie ma."Islandia to taki kraj, który czasem jest, a czasem go nie ma. Zależy od tego, w jakim nastroju był grafik. Czy chciało mu się umieszczać tam tę wyspę na szkle w lepkiej od potu agencji reklamowej w centrum Karaczi, w której faks nadal nie działa, i już dwa tygodnie minęły od czasu, gdy zerwała z nim narzeczona. Stąd te terytorialne kaprysy. Ale nie jestem aż tak wielkim patriotą, żeby się tym przejmować. W pewnym sensie nieźle się czuję, zamieszkując wyspę, której nie ma na mapie. Takie tymczasowe wakacje. Nie uczestniczymy. Przyglądamy się, a nikt nas nie widzi."
Podobnym obserwatorem, stojącym nieco z boku, są Faroje. Osiemnaście malutkich pikseli w morzu niebieskiego na mapie prognozy pogody. Zakryłaby je chmurka z kroplami deszczu z podpisem "Tórshavn". Gdyby tam była. Jednak nie sądzę, aby Farerczycy z tego powodu szczególnie lamentowali.

Niestety, nawet Norwegowie z yr.no obcięli Owczym kilka wysp:



Gdyby ktoś się wybierał w ten weekend na Faroje - w Tórshavn ma być w miarę słonecznie, +4 st. C.


(Notka zainspirowana powyższym cytatem służącym jako opis do zdjęcia islandzkiego interioru na małej wystawie w poznańskim Collegium Novum)

25 lutego 2016

492. Laguna Pollurin

Na północno-zachodnim końcu doliny Saksunardalur, najdłuższej na Wyspach, znajduje się prawdziwa perełka i farerski unikat - laguna Pollurin.



Widoki, które serwuje nam farerska natura w trakcie przemierzania Saksunardalur. 

Większość odwiedzających Faroje pokonuje dolinę samochodem lub motocyklem. Ja jednak polecam przemierzyć ją pieszo (dwie i pół godziny w jedną stronę), aby w pełni poczuć niezwykłą atmosferę i ciszę tego miejsca. I spróbować ogarnąć wzrokiem ten, wydawać by się mogło nieskończony, łańcuch zielonych wzgórz ginący gdzieś za zamglonym horyzontem lub załomem doliny. Wspaniały sposób na naładowanie swoich akumulatorów pozytywną energią i ciszą północy.

Kierowca busa kursującego na linii nr 203 między Oyrarbakki a Saksun (linię zlikwidowano w 2010 r.) miał(a) chyba najlepszą robotę na świecie.


Rzut oka na mapę i na to co czeka nas po tej prawdziwej uczcie dla duszy.




Kryte darnią zabudowania średniowiecznego Saksun - farma Duvugarðar, obecnie pełniąca funkcję muzeum, z widokiem na lagunę. Oraz drobna próbka sierpniowej pogody na Farojach. Sugestie, aby zabrać ze sobą wełnianą czapkę wcale nie są przesadzone.

Laguna Pollurin była niegdyś fiordem, który swoimi głębokimi wodami otaczał osadę Saksun. Kolejne sztormy naniosły olbrzymie masy piasku, który przekształcił fiord w malowniczą lagunę otoczona wysokimi na kilkaset metrów wzgórzami. W trakcie odpływu można, o suchej stopie, dojść do ujścia laguny do morza.



Miejsce to jest rajem dla wędkarzy, którzy łowić tutaj mogą pstrągi i łososie przybywające do laguny, aby odbyć karkołomną wyprawę do wód położonego kilkadziesiąt metrów wyżej jeziora Saksunarvatn (zdjęcie powyżej), które mija się na rogatkach osady Saksun. A z samego Saksun przez przełęcz u stóp góry Melin (764 m n.p.m.) prowadzi szlak do najbardziej na północ wysuniętej osady na Streymoy - położonego w naturalnym, bazaltowym amfiteatrze Tjørnuvík. Ale to już temat na kolejną opowieść.




Chodnik prowadzący do laguny Pollurin. Nad całością góruje ponad 400-metrowe wzniesienie. Chociaż określenie "góruje" nie jest tutaj do końca właściwe. Przyroda za 62 N zamiast przygniatać swoją potęgą nadaje wszystkiemu właściwe proporcje. I zwyczajnie w świecie uspokaja.


A ja po raz kolejny nie potrafię znaleźć przymiotników, które mogłyby wystarczająco trafnie opisać piękno i majestat tutejszej natury. Przypuszczam nieśmiało, że i William Heinesen miał z tym nie lada problem. Tym samym zmuszony jestem ponownie oddać głos Farerskim Kadrom. Z nutką nadziei, że ktoś po drugiej stronie zapragnie pewnego dnia tutaj przybyć i zobaczyć to niezwykłe miejsce na własne oczy. Miejsce niezmienione od milionów lat, które za pewne podziwiali irlandzcy mnisi i ich wikińscy następcy tysiąc lat temu. Miejsce, w którym czas płynie swoim niespiesznym, północnym tempem. A nam pozostaje tylko oddać się w kojące ramiona Dalekiej Północy.




22 lutego 2016

345. Kollfjarðardalur

Kollfjarðardalur znajduje się na inauguracyjnej trasie każdego kto zapragnie przylecieć na Wyspy Owcze. To malownicze królestwo wszystkich odcieni zieleni urzekło mnie po raz pierwszy w pewien późny kwietniowy wieczór, gdy przez okno autobusu zmierzającego z lotniska do Tórshavn podziwiałem zamglony krajobraz upstrzony owcami, które potrafiły dotrzeć w najbardziej niedostępne miejsca. Zbijać się w grupki albo cieszyć samotnością. Wtedy chyba po raz pierwszy poczułem, że w Farojach jest to nienazwane do końca "coś"...



Panorama Kollfjarðardalur z niknącym po prawej fiordem i miasteczkiem Kollafjørður* (rozciągniętym na długości 10 km) z perspektywy drogi nr 10.



Znaczenie farerskiej "dziesiątki" na mapie drogowej zmalało po otwarciu blisko 3 km tunelu Kollfjarðartunnilin w 1992 r. Jednak przejazd nią dostarcza niezmiennie niesamowitych widoków. Zresztą, wystarczy spojrzeć...





Od drogi nr 10 prowadzi odnoga, którą dojechać można niemal na sam szczyt Sornfelli (749 m n.p.m.), na którym w okresie zimnej wojny znajdowała się NATO-wska instalacja radarowa systemu DEW Line. Istny drogowy dach Wysp Owczych.




Nitki równiutkiego jak stół farerskiego asfaltu ginące wśród wszechogarniającej palety zieloności skąpanej we mgle.



Przystanek przesiadkowy w drodze do ptasich klifów w Vestmannie obok stacji Effo. Owcom wstęp wzbroniony.

Na stacji można rzecz jasna zatankować (ceny po przeliczeniu jak w Polsce), zapłacić za przejazd podmorskim tunelem do Vágar (Vágatunnilin otwarty w 2002 r.) i kupić (ponoć) wyśmienite hot-dogi - pylsa.



Nieoznakowane przejście dla owiec w pobliżu stacji Effo w Kollfjarðardalur. W przypadku potrącenia owcy na Farojach należy niezwłocznie zawiadomić policję w Tórshavn dzwoniąc pod numer 351448 i postępować wg podanej procedury.



Jeden z najbardziej zagadkowych przystanków autobusowych na Wyspach Owczych. Umieszczony tuż za wyjazdem z tunelu Kollfjarðartunnilin, pośrodku absolutnego zielonego niczego, służy za miejsce przesiadkowe dla pasażerów jadających linią 300 z lotniska i chcących jechać dalej do Klaksvík.


Postverk Føroya

Kollafjørður w roku 1839. Zdjęcie wykonała francuska ekspedycja naukowa, która w latach 1838-39 oraz 1849 badała Skandynawię, Laponię, Faroje i Spitsbergen.


Pan Kollur czy zaokrąglone szczyty?


Farerskie słowo kol oznacza węgiel, nie jestem jednak pewien czy to dobry trop przy szukaniu genezy nazwy tego urokliwego miejsca. Z czarnym złotem związana jest raczej wyspa Suðuroy.

Aby rozwiązać nurtującą mnie zagadkę napisałem maila do biura informacji turystycznej w Tórshavn. Pracująca tam Sonja była na tyle uprzejma, że skontaktowała się ze szkołą w Kollafjørður i po kilku dniach otrzymałem następującą odpowiedź.

Jedna z sag opowiada o mężczyźnie imieniem Kollur, który miał być założycielem i pierwszym mieszkańcem osady. Nie istnieją źródła jednoznacznie określające kiedy miało to miejsce. Pierwsza wzmianka o Kollafjørður pojawia się w Hundabrævið* w roku 1400.

Kolejna z sag wywodzi nazwę osady od zaokrąglonych szczytów (far. kollut) okolicznych wzgórz.

Sama zaś nazwa Kollafjørður ma stary, nordycki rodowód i znaleźć ją można także na Szetlandach, Islandii oraz w Norwegii.

Takk fyrir, Sonja!


* - z przyczyn dla mnie całkowicie niezrozumiałych Farerczycy bardzo często używają nazw geograficznych w celowniku, a ten dla Kollafjørður brzmi Kollafirði, który czytamy kodlafyre (ð staje się nieme, a końcowe i zostaje e). Za W. B. Lockwood, An Introduction to Modern Faroese, Føroya Skúlabókagrunnur, Tórshavn 2002, strona 39.

* - Hundabrævið (tzw. List Psi) dawał możliwość zażądania od właściciela psa jego zastrzelenia, jeśli pies stwarzał zagrożenie dla ludzi lub hodowanych zwierząt.

Zdjęcia: Flickr

18 lutego 2016

Ormurin Langi, czyli zaproszenie do slaið ring

Vilja tær hoyra kvæði mítt,
vilja tær orðum trúgva,
um hann Ólav Trúgvason,
higar skal ríman snúgva.

Czy wysłuchasz moją balladę,
Czy uwierzysz słowom,
O Olafie Tryggvassonie,
Oto jak układa się rym.

Tymi słowami* zaczyna się farerska ballada heroiczna (far. kvæði) stworzona przez Jensa Christiana Djurhuusa ok. roku 1830. Pieśń składa się z 86 (!) zwrotek opisujących historię norwerskiego władcy Olafa Tryggvasona. Tytuł pieśni nawiązuje do należącego do niego statku (w staronordyckim - Ormrinn Langi) - Długiego Węża (68 wioślarzy, 200 wojowników na pokładzie).

Słowa pieśni opisują bitwę morską stoczoną we wrześniu 999 lub 1000 roku na Morzu Bałtyckim (w cieśninie Oresund, koło wyspy Svolderoie) pomiędzy siłami króla Norwegów Olafa Tryggvasona a jego przeciwnikami - koalicją szwedzko-duńską. Opis bitwy zachował się w sadze islandzkiego barda Snorriego Sturlusona "Heimskringla".

Wikimedia Commons

W formowanie koalicji duńsko-szwedzkiej aktywnie zaangażowana była Sygryda Storråda, zwana przez Skandynawów "matką królów". Jej synami byli Olof I Skötkonung (król Szwecji), Harald I Svensson (król Danii) oraz Kanut Wielki (król Danii i Norwegii). Sama zaś tytułowana była jako Księżniczka polska, Królowa Szwecji, Danii, Norwegii i Anglii (jako żona Eryka Zwycięskiego a następnie Swena Widłobrodego). W naszej rodzimej historiografii zapisała się jako Świętosława - córka Mieszka I i prawdopodobnie Dobrawy, siostra Bolesława Chrobrego.

Zaś jak podaje Paweł Jasienica, Świętosława kochała się w Olafie Tryggvasonie. Odtrącenie jej miłości miało stać się przyczyną intrygi, która zakończyła się śmiercią norweskiego władcy pod Svolderoie. Sama Świętosława potrafiła zaś wcześniej odrzucić zaręczyny paląc żywcem "niewystarczająco godnego" jej ręki.

Ot, nasz drobny polski wkład w średniowieczną historię Skandynawii i przyczynek do rozważań o roli elementu nordyckiego w początkach państwa polskiego.


Slaið ring


Powyżej celowo użyłem zwrotu "stworzona przez Jensa Christiana Djurhuusa" zamiast skomponowana, gdyż farerskim balladom nie towarzyszy akompaniament, ale coś zdecydowanie bardziej charakterystycznego. Kvæði wykonywane są bowiem w formie tańca korodowego (slaið ring), którego uczestnicy trzymając się za ręce śpiewają pieśń.


fotatradk.com

Nad slaið ring czuwa tzw. skipasi (przewodnik), który siedząc w środku okręgu intonuje pieśń. Uczestnicy tańca korodowego chwytają się za ręce tworząc powiększający się kolisty łańcuch, do którego można dołączyć się i opuścić w dowolnym momencie. Uczestnicy śpiewają najczęściej tylko refren pieśni. W trakcie zwrotek śpiewanych przez skipasi wykonują jedynie proste kroki, mające być swoistą ilustracją treści ballady. Głośne akcentują dramatyzm opowieści, ciche - tęsknotę i smutek. W trakcie tańca wykonują na przemian dwa kroki w lewo i jeden w prawo.

Taniec korowodowy jest jednym z wielu przejawów farerskiego tradycjonalizmu. Swoistą manifestacją bycia wspólnotą, która przez stulecia pozwalała przetrwać w trudnych warunkach Wysp Owczych. Zaś ustny przekaz pieśni znacznie przyczynił się do zachowania narodowego języka Farerów.


Niektórzy twierdzą, że pisanie o muzyce jest jak tańczenie o architekturze. Zobaczmy więc jak z radością śpiewają i tańczą Ormurin Langi Farerczycy w trakcie ich narodowego święta Ólavsøka 29 lipca.



Polski akcent


 stamps.fo

Slaið ring stał się również motywem farerskiego znaczka pocztowego wydanego w roku 2003, który zaprojektował nasz rodak - Czesław Słania, o którym po prostu muszę napisać w jednej z kolejnych notek. Zaś w tym miejscu wystarczy wspomnieć, że projektując w swej karierze ponad 1000 (!) znaczków, ustanowił swoisty rekord świata, który prawdopodobnie nigdy nie zostanie pobity. Słania jest projektantem pierwszego farerskiego znaczka wydanego w 1976 (gdy farerska poczta w pełni się usamodzielniła), powyższy zaś jest swoistą klamrą jego farerskiej kariery. Znaczek przedstawiający mieszkańców Viðareiði w tradycyjnym tańcu korowodowym jest bowiem jego setnym i ostatnim projektem dla Postverk Føroya.


Kvæði w wersji współczesnej


Zespół Týr* został założony w roku 1998 przez Farerów mieszkających wówczas w Kopenhadze. Wielki przełom w ich karierze miał miejsce w kwietniu 2001 r. podczas występu na odbywającym się co dwa lata konkursie Prix Føroyar. Wykonana w trakcie konkursu na żywo pieśń Ormurin Langi (w wersji z 10 zwrotkami) znalazła się na krążku "Prix Føroyar 2001" stając się wielkim przebojem na Wyspach Owczych. Na początku kolejnego roku farerska ballada znalazła uznanie także na Islandii.

Studyjna wersja Ormurin Langi znalazła się na płycie "How Far to Asgaard" Týra wydanej w roku 2001.



Wersja Ormurin Langi w wersji idealnej na farerskie karaoke. Kto dołącza?

Słuchając powyższego wykonania warto zwrócić uwagę na przyspieszone tempo w dwóch końcowych zwrotkach opisujących moment zatonięcie statku Tryggvasona. I zestawić je z rolą głośniejszych kroków w slaið ring. Wspaniały hołd dla ojczystej tradycji.


A na zakończenie zanućmy refren, niezrażeni przekreślonym o, cichym końcowym r, a nawet niemym ð:

Glymur dansur í høll,
dans sláði í ring!
Glaðir ríða Noregs menn
til Hildar ting

Głośny taniec w sali,
W tańcu twórzmy krąg,
Norwescy mężczyźni z radością wyruszają
Na wojenne zgromadzenie


* - po pełny tekst pieśni wraz z angielskim i polskim tłumaczeniem zapraszam na Nordycką Wiki
* - wymawiamy tujr

14 lutego 2016

Tórshavn w trzech kadrach

Nie wiem ile skrzyżowań z sygnalizacją świetlną ma Londyn, Oslo, Amsterdam, Reykjavík czy Warszawa. Znam za to kraj, który na całym swoim terytorium ma takich skrzyżowań... cztery*. Z tego trzy w jednym mieście. Na właściwie jednej ulicy. Na odcinku 500 metrów.

Ruszamy na spacer?



Skrzyżowanie 1: R.C. Effersøes gøta z Bøkjarabrekka*



Skręcamy w lewo w Bøkjarabrekka, po 100 metrach docieramy do Steinatún - głównego węzła przesiadkowego dla czerwonych (bezpłatnych!) tórshavnarskich autobusów.

Skrzyżowanie 2: Steinatún z Niels Finsens gøta



Kierujemy swoje kroki dalej, nieco pod górkę, na zachód, po 400 metrach...

Skrzyżowanie 3: Jóannesar Paturssonar gøta z Fríðriks Petersens gøta

Na horyzoncie charakterystyczna sylwetka kościoła Vesturkirkjan.



Plan sytuacyjny.

EDIT: Jak donosi w komentarzach Havn Bre czwarte skrzyżowanie znajduje się w Norðdepil na Borðoy (co potwierdzają dane z OpenStreetMap). Piąte (o tylu skrzyżowaniach piszą autorzy "81:1. Opowieści z Wysp Owczych") zaś nadal okryte jest mgiełką tajemnicy. Śledztwo trwa...

EDIT 2 [8 marca]:  w celu ostatecznego rozstrzygnięcia zagadki wysłałem maila do Landsverku (odpowiednik naszej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad). Po kilku dniach otrzymałem od Pani Armgarð Steinholm następującą odpowiedź: "There are 4 traditional traffic lights at the moment, as you say 3 in Tórshavn and one in Norðdepil". Sprawę uznaję za zamkniętą :)

EDIT 3 [23 maja]: oddzielny post o skrzyżowaniu w Norðdepil.

Uprzedzając dwa oczywiste pytania.

Tak, zdjęcia zostały wykonane w dzień powszedni, w godzinach szczytu w ścisłym centrum stolicy europejskiego kraju. Korków, kryzysu paliwowego, poważniejszych ubytków w nawierzchni ulic, masowego protestu owczych związków zawodowych i innych utrudnień w ruchu nie stwierdzono. Ot, cudowny, farerski spokój stołecznej prowincji.

Nie, mimo Walentynek nie będzie dzisiaj żadnych infantylnych serduszek.


Zaś na deser, żeby nikt mnie nie posądził, że w Tórshavn z ciekawych rzeczy, to głównie sygnalizacje świetlne, farerska metropolia z perspektywy trawników dachów.



* - w kraju, w którym na 1000 mieszkańców przypada 440 prywatnych samochodów. Zainteresowanych konkretniejszą garścią farerskich statystyk odsyłam do oficjalnego raportu.

* - co mocno na czuja tłumaczę jako "pochmurne zbocze" (bøkla - spochmurnieć, brekka - stok, zbocze (góry)). Zgodnie z tradycją, dla miłośników łamania sobie języków Farerszczyzną, spieszę z zapisem fonetycznym: boeczarabreka.

12 lutego 2016

427. Nólsoy

Kontynuując naszą niespieszną wędrówkę po Wyspach Owczych dzisiaj zawitamy na wyspę Nólsoy* leżącą na wschód od Tórshavn i stanowiącą dla stolicy swoisty wiatrochron. O tej funkcji można przekonać się na własnej skórze stając na skraju jej wschodnich klifów.




Niemal 40 osób (spośród 252) mieszkających na Nólsoy codziennie rano udaje się promem do pracy w Tórshavn. W ostatnich latach wiele rodzin przeniosło się z farerskiej stolicy na pobliską wyspę.

Na Nólsoy działa urząd pocztowy (mieszczący się w lokalnym minimarkecie), czynny trzy razy w tygodniu w godz. 11-12.


Wyspa ma w swoim najwęższym miejscu (w pobliżu osady) jedynie kilka metrów szerokości.



Na horyzoncie sylwetka południowej części Nólsoy widoczna z Tórshavn (okolice plaży Sandagerð).



Rzut oka na port w Nólsoy i skryty we mgle szczyt Eggjarklettur* (372 m n.p.m.) dominujący południową część wyspy.



Na południe od osady podziwiać można pozostałości farmy w Korndalur (Dolina Kukurydzy) zamieszkałej w latach 1300-1750. Podziwiać można także ruiny dawnych budynków, jak choćby Prinsessutoftir (Ruiny Księżniczki), z którą związana jest pewna legenda.

Szkocka księżniczka, której ojcu nie przypadł do gustu jej narzeczony, uciekła z wybrankiem swego serca na Nólsoy. Kilka lat później król Szkocji dowiedział się gdzie może odnaleźć księżniczkę. Planował przybycie na Nólsoy, aby ją zabić. Kiedy jednak zobaczył, że młodej rodzinie wiedzie się całkiem dobrze i poznał swojego wnuka zmienił zdanie i pogodził się ze swoją córką.




Widok z podnóża Eggjarklettur na osadę Nólsoy i północny kraniec wyspy. W tle chowające się za horyzontem Eysturoy.



Jedna z wielu farerskich ławeczek, na której mógłbym przesiedzieć całe dnie podziwiając wszystko wokół. Oniemiały jak farerskie ð.



Słynna "brama" do Nólsoy wykonana z kości pochodzących ze szczęki kaszalota, postawiona w latach 70-tych XX wieku dla uczczenia wizyty duńskiej królowej Ingrid na wyspie.



Nólsoyski kościółek z 1863 r.


Wyspy Owcze to nie tylko niesamowite widoki i miejsca, ale również (a może przede wszystkim) nietuzinkowi ludzie. Nólsoy może pochwalić się przynajmniej dwoma wielkimi mieszkańcami.




Co roku na początku sierpnia na Nólsoy odbywa się festiwal Ovastevna. Upamiętnia on Ove Joensena,, który samotnie przepłynął w lipcu 1986 r. z Wysp Owczych do Danii w tradycyjnej farerskiej łodzi. Wyczyn ten zajął mu 41 dni. Rok później zginął tragicznie, gdy we fiordzie Skálafjørður przewróciła się jego łódź. Dochody z festiwalu wspierają budowę basenu dla dzieci na wyspie - projekt, który rozpoczął Joensen po powrocie z rejsu do Danii.



Nólsoyar Páll - farerski bohater narodowy walczący z duńskim monopolem handlowym, poeta tworzący w języku farerskim (Fuglakvæði - Ptasie Ballady), żeglarz, budowniczy łodzi, handlowiec.

W sierpniu 1804 zwodował szkuner Royndin Fríða (Piękny Szlak) zbudowany na bazie starego statku kupionego na aukcji. Był to pierwszy od czasów średniowiecznych farerski statek zdolny przepłynąć Atlantyk. W 1808 roku dopłynął nim do Wielkiej Brytanii, chcąc dostarczyć żywność do swojej wyspiarskiej ojczyzny zagrożonej klęską głodu. W 1805 r. sprowadził na Faroje pierwsze szczepionki, szczepiąc najpierw członków swojej załogi.

Zaginął na morzu w okolicy osady Sumba zimą 1808/09 wracając do swej ojczyzny z Anglii. Jego pamięci mieszkańcy Nólsoy poświęcili kamień znajdują się nieopodal kościoła.

Nólsoyar Páll zainspirował swoich rodaków do prowadzenia połowów dalekomorskich, a Klaksvík, z którego wypływał jest obecnie jednym z centrów farerskiego rybołówstwa.





Na południowym krańcu wyspy znajduje się zbudowana w 1893 roku latarnia Borðan. Posiada ona jedno z największych na świecie zwierciadeł o średnicy 282 cm i wadze ok. 4 ton. Z osady na Nólsoy prowadzi do niej 11 km szlak wiodący obok szczytu Eggjarklettur.



"Tunel" przez Nólsoy w południowej części wyspy. Jak podaje faroeislands.dk w czasie dobrej pogody można przez niego przepłynąć małą łodzią. Ktoś odważny?

Z tunelem związana jest jedna z wielu farerskich legend. Miał on być użyty przez pewnego trola do przeciągnięcia Nólsoy w pobliże wyspy Sandoy. Po przywiązaniu liny do tunelu zaczął ją ciągnąć z całej siły. Tak mocno, że w pewnym momencie jego głowa wystrzeliła w powietrze i spadając na północny kraniec Sandoy utworzyła górę Trollhovdi - co po farersku oznacza "Głowę Trola".



Ostrygojad (tjaldur*) - jeden z ptasich symboli Wysp Owczych - zakłada liczne kolonie na Nólsoy. Farerską przyrodę z wielka pasją opisuje i opiekuje się "nólsojczyk" Jens-Kjeld Jensen.




Krajobraz północnego Nólsoy.



Flaggstongin - pozostałości fundamentów starej latarni z 1849 roku.



Ostatni rzut oka na spowite chmurami Nólsoy, z którym żegnamy się iście farerskim kadrem.




* - w ramach farerskich ciekawostek lingwistycznych: nazwę Nólsoy czyta się noelsoj, jednak w zwrocie í Nólsoy (na Nólsoy) - y noelsy ("znika" pełna końcówka oj)

* - wymawiamy edżarkletur (zbitkę ggj wymawia się jak )

* - wymawiamy czaldur (tj - cz)