29 września 2016

Przyjaźń farersko-duńska na przykładach

"Przyjaźń" sąsiedzka ma się dobrze w całej Europie, w której niemal każdy kraj na przestrzeni wieków wojował ze swoimi sąsiadami. Rekord w liczbie takich sąsiedzkich wojen dzierżą ponoć Szwedzi z Duńczykami. Do tych ostatnich jeszcze do lat 40. XX wieku należały Islandia i Wyspy Owcze. Od roku 1978 autonomią cieszy się Grenlandia, której terytorium winduje Danię na pierwsze miejsce w rankingu krajów europejskich (bez Rosji) pod względem powierzchni. Nie powinno więc dziwić specyficzne podejście mieszkańców tych trzech krain do bądź co bądź małego kraju ze stolicą w Porcie Kupców*, który przez długie dekady prowadził wybitnie kolonialną politykę w stosunku do swoich zamorskich ziem.

Flagi członków Unii Nordyckiej powiewające nad Domem Nordyckim w Tórshavn

Farerskim Kadrom w czytelnicze łapki wpadła niedawno "Enklawa" autorstwa Ove Løgmansbø (Farera po mieczu, po kądzieli Polaka), który w kryminalnej fabule przemyca różne farerskie smaczki, w tym przejawy szorstkich stosunków farersko-duńskich:

- Duńczycy - mruknął Hallbjørn*.
- Co masz na myśli?
- Nic, nic.
- Powiedz, nie krępuj się.
- Bliżej wam do Niemców niż do Norwegów.
- I mam się poczuć urażona?
- Prawdziwy Skandynaw by się poczuł.

Enklawa - Ove Løgmansbø (str. 327)

Objawiających się nawet w nazewnictwie wysp:

- Przy ostatnim morderstwie scenariusz był dokładnie taki sam - stwierdziła Katrine. - Sprawdzałam dokładnie przebieg śledztwa. Pierwsze czynności wykonaliście wy, a potem oddano sprawę dwóm oficerom z kontynentu, którzy razem z lekarzem sądowym przylecieli na Vågø* i...
- Vágar*.
- Oczywiście, przepraszam, Vágar - powiedziała z przekąsem.

Enklawa - Ove Løgmansbø (str. 37-38)

Przemiła obsługa na pokładach maszyn linii Atlantic Airways wita się z pasażerami komunikatami w kilku językach, w następującej kolejności: po farersku, po angielsku i na samym końcu po duńsku. Mimo, że w już w roku 1937 zaczęto w farerskich szkołach uczyć po farersku, a od roku 1948 stał się on językiem narodowym, dopiero w latach 80. poprzedniego stulecia na stałe zagościł on w mediach i reklamie. Duński nadal uczony jest w tutejszych szkołach - jego tajniki zgłębiają już trzecioklasiści.


* - København, co po duńsku oznacza port kupiecki

* - co wymawia się w oczywisty, jak na język farerski, sposób Hadlbjoedn

* - wyspiarski naród duński ułatwił sobie życie - literka ø jest również słowem, które oznacza wyspę

* - co oznacza po farersku Zatoki, a wymawia się woar (g między samogłoskami staje się nieme)

26 września 2016

Spacerem po Tórshavn: Føroyska strúkijarnshúsið

Okolice havnarskiego* Tinganesu. Narożnik uliczek Bakkahella* i Rektaragøta*, które wijąc się wśród zabytkowej zabudowy, pokonują wielometrowe różnice wzniesień. I pewien budynek, który zdecydowanie wyróżnia się (i to nie tylko kolorem) na tle okolicznej architektury.


Nowy Jork ma swoje żelazko u zbiegu Broadway i 5. Alei, a Faroje swoje strúkijarnshúsið.


Moje skromne śledztwo nie ustaliło jeszcze przeznaczenia czerwonego budynku. Może któryś z czytelników rzuci światło na farerskie żelazko?


P.S. Z góry przepraszam za poniższe przypisy. Pierwsze chłodniejsze podmuchy jesiennego wiatru musiały uruchomić we mnie tryb lingwistyczno-farerski. Hatta mást tú orsaka ;)


* - Havnar - potoczne określenie na farerską stolicę, Tórshavn. Havn oznacza w tubylczym języku port (końcówka -ar to nic innego jak rodzajnik określony, takie farerskie the). v otoczone przez litery a oraz n czytamy jak ł, stąd cały wyraz dekodujemy następująco: hałnar

* - Bakkahella (bakki - brzeg + hella - stok, wymawiamy bakahedla) i Rektaragøta (rektar - kierownik, dyrektor + gøta - ulica) - co, kierując się moim raczkującym farerskim, przełożyłbym na "ulica Nabrzeżna" i "ulica Dyrektorska".

24 września 2016

Spacerem po Tórshavn: Niels Ryberg Finsen

24 września 1904 roku w Kopenhadze zmarł Niels Ryberg Finsen. Jedyny laureat Nagrody Nobla pochodzący z Wysp Owczych.

Niels Finsen urodził się w Tórshavn w roku 1860 jako syn islandzkiego polityka Hannesa Finsena, pełniącego w latach 1871-1885 funkcję prefekta farerskiego archipelagu. Jego starszy o rok brat Olaf Finsen był farmaceutą, właścicielem apteki w Tórshavn i pierwszym burmistrzem farerskiej stolicy (1904-1909).


Śmiało można nazwać Finsena naukowcem farersko-islandzko-duńskim. Urodził się na Wyspach Owczych, maturę zdał w Reykjaviku, studia medyczne ukończył w Kopenhadze, gdzie w roku 1896 zorganizował i szefował specjalistycznej pracowni, którą przekształcił później w Instytut Światłolecznictwa. W ramach swoich badań udowodnił lecznicze działanie światła słonecznego i promieniowania nadfioletowego. Skonstruował stosowaną w leczeniu gruźlicy skóry lampę łukową (tzw. lampę Finsena).

Za swoje osiągnięcia otrzymał w roku 1903 Nagrodę Nobla za wkład w leczenie chorób przy użyciu wiązki światła.


Farerczycy uhonorowali Finsena nadając jego imię deptakowi w Tórshavn (Niels Finsens gøta) prowadzącemu od skweru przed parlamentem do parku Viðarlundin.

Przy południowym końcu ulicy Undir Glaðsheyggi, blisko siedziby duńskiej reprezentacji na Wyspach, znajduje się tablica upamiętniająca farerskiego noblistę. Nie umieszczono jej jednak na budynku, w którym Finsen mieszkał w młodości, a na kamieniu, w którym młody Niels wyrył niegdyś swoje inicjały NRF.

22 września 2016

Heyst, vælkomin!

Czekaliśmy na tę chwilę całe długie lato - dzisiaj rozpoczyna się astronomiczna jesień. Subarktyczne rejony znowu pokryje cudowna pomarańczowa poświata, która sprawia, że cały dzień wydaje się być długim zachodem słońca...


Któregoś wczesnego ranka w Dolinie Muminków Włóczykij obudził się w swoim namiocie i poczuł, że nadeszła jesień i czas ruszać w drogę. Taki wymarsz zawsze jest nagły.
W jednej chwili wszystko się zmienia, temu, kto odchodzi, zależy na każdej minucie, szybko wyciąga namiotowe śledzie i gasi żar, zanim ktokolwiek przyjdzie przeszkadzać i wypytywać, i zaczyna biec, w biegu zarzucając plecak, i wreszcie jest już w drodze, raptem spokojny niczym wędrujące drzewo, na którym nie rusza się ani jeden liść. Tam gdzie stał namiot, świeci pusty prostokąt trawy.
Później, kiedy zrobi się dzień, zbudzą się przyjaciele i powiedzą:„Odszedł, widać jesień się zbliża.

Tove Jansson – Dolina Muminków w listopadzie

12 września 2016

Faroje - Austria 1:0

12 września 1683 roku wojska polsko-niemiecko-austriackie dowodzone przez Jana III Sobieskiego pokonały armię Imperium Osmańskiego. 307 lat później wątek austriacki pojawia się w historii farerskiego futbolu.


26 lat temu na murawę stadionu w szwedzkiej Landskronie (Farerczycy mogli wówczas jedynie pomarzyć o obecnej futbolowej infrastrukturze) wybiegły jedenastki Austrii (murowanego faworyta spotkania w eliminacjach do Euro 1992) i Wysp Owczych (pierwszy w historii tej reprezentacji mecz o punkty).

Przed spotkaniem, rzecz jasna w duchu pełnego szacunku dla przeciwnika, austriacka gwiazda Toni Polster w rozmowie z dziennikarzem farerskiego radia wieszczył zwycięstwo swojej drużyny 10:0. Co więcej, Austriacy odmówili przedmeczowego treningu na szwedzkim stadionie, zaś dwa dni przed meczem z Wyspami Owczymi widziano ich w kopenhaskim parku Tivoli, a następnie na trybunach w trakcie spotkania Danii z Walią.

Dzięki bramce strzelonej przez przedstawiciela handlowego firmy z branży budowlanej i bohaterskiej postawie między słupkami kierowcy wózka widłowego na pół etatu szalejącego na terenie przetwórni ryb w Fuglafjørður to drużyna (nominalnych) gospodarzy odniosła sensacyjne zwycięstwo 1:0. I pokazała za co tak naprawdę kochamy futbol.

Radości po meczu z Austriakami nie było końca

Do historii przeszła motywacyjna przemowa islandzkiego trenera Farerczyków Pálla Guðlaugssona:
Przywiązanie do miejsca daje nam poczucie bezpieczeństwa. Wasz rodzinny dom jest fundamentem, na którym budujecie swoje życie. Gdzie żyją ukochani - rodzina, przyjaciele. Dzisiaj reprezentujecie wasze korzenie, wasz rodzinny dom, farerski naród. Gracie dla ludzi, którzy zbudowali Faroje. Reprezentujecie strwożonych Farerów, którzy siedzą niespokojnie przed swymi telewizorami czekając na upokorzenie. Reprezentujecie Farerów, którzy siedzą na trybunach stadionu, pełni nadziei i wsparcia. Gracie dla Wysp Owczych. To zaszczyt, nie obowiązek! Nie macie takich piłkarskich umiejętności jak oni. Nie jesteście na boisku tak sprytni jak oni. Nie uznają was za poważną drużynę. Nikt was za taką nie uznaje. Pomyślcie o domu. Pomyślcie o farerskiej fladze, waszej flasze. Zabierzcie ją ze sobą na boisko. Ruszcie do boju przeciwko tym aroganckim Austriakom w jednym celu - aby wygrać dla Wysp Owczych. Wiem, że jesteście w stanie to zrobić lepiej niż ktokolwiek inny. Macie okazję, której nie możecie zaprzepaścić.

Za książką "The Bobble Hat Goalkeeper" Uni Holma Johannessena, która ukazała się w roku 2012 nakładem wydawnictwa Sprotin.

Jens Martin Knudsen, Torkil Nielsen i spółka jeszcze przez chwilę pod tej przemowie będą siedzieć w ciszy, by po chwili ruszyć na murawę, aby w środowy wieczór, we wrześniu 1990 roku rozpocząć nowy rozdział w historii farerskiej piłki nożnej.

Radości farerskich kibiców również nie było końca

Jak wspominał po latach Knudsen za zwycięski mecz każdy z reprezentantów Wysp Owczych otrzymał 3000 koron. Stanowiło to słabą rekompensatę za nieprzepracowane godziny w przetwórni ryb w Fuglafjørður, w której zarabiał wówczas 15000 koron miesięcznie. Uroki życia piłkarzy amatorów, którzy dzięki swej pasji i wierze we własne siły jednej nocy stali się ogólnoświatową sensacją.

Føroyar!

10 września 2016

Farerskie kadry sprzed lat

Duńskie Muzeum Narodowe udostępniło przebogatą kolekcję zdjęć wykonanych przez duńskich badaczy na Wyspach Owczych. Najstarsze zdjęcia ze zbioru liczącego ponad 1600 pozycji pochodzą z roku 1890. Fotograf i malarz Johannes Klein oraz archeolog Daniel Brunn przybyli wtedy na Faroje, aby udokumentować ten dla w nich egzotyczny archipelag na potrzeby Wystawy Światowej, która w roku 1900 miała odbyć się w Paryżu. W swoich artykułach Brunn opisał Wyspy i ich mieszkańców jako dziwnych i całkowicie odmiennych od współczesnych Europejczyków. Podziw wśród badaczy budziła zaradność miejscowych, ciekawiły ich stroje, a ich przesądy uważali za dziecinne.

Podział wielorybiego mięsa między mieszkańców Tórshavn (Johannes Klein, 1898)

Tradycja nadal zajmuje szczególne miejsce w tożsamości Farerów. Wibeke Haldruo Pederesen, kierująca Muzeum Narodowym, zauważa, że większość scen uwiecznionych na zdjęciach sprzed ponad stu lat nadal ma miejsce na Wyspach. Farerczycy nadal łapią ptaki i suszą ryby, zachowali tradycję tańca korodowego, noszą narodowe stroje.


Ptaskie klify na Sandoy, lata 90. XIX wieku


Droga do Søltuvík na Sandoy.


Holger Rasmussen, 1947



Tjørnuvík wczoraj i dziś

Holger Rasmussen, 1947

Ziemniaczane poletka, Holger Rasmussen, 1947



Saksun i laguna Pollurin.

Holger Rasmussen, 1949



Tórshavn.

Transport mleka w Tórshavn, lata 90. XIX wieku

Pocztówka ze starego Tórshavn

3 września 2016

Gdzie Google nie może, tam owcę poślemy - uzupełnienie

Nie dalej jak w lipcu donosiłem na Farerskich Kadrach o projekcie Sheep View 360.

Reakcja na ten niezwykły projekt grupki pasjonatów wspartej gromadką rozbrykanych owiec przerosła chyba oczekiwania pomysłodawców. Jeden z użytkowników serwisu Mapillary wybrał się ze swym synem na Wyspy Owcze. Zachwycony pomysłem Durity postanowił spędzić kilka dni pośrodku deszczowego niczego pokonując jak najwięcej kilometrów asfaltowych nitek docierając do m.in. Saksun, Tjørnuvík i na Mykines. Efekt pracy Petera i Oskara, opartej o kilka amatorskich aparatów fotograficznych i smartfon, podziwiać można w ich fotorelacji.

Mój drobny wkład w Sheep View 360 - asfaltowa serpentyna wiodąca do Gjógv.

Kilka dni temu na Wyspach Owczych wylądował sprzęt od Google'a służący do tworzenia materiału dla Street View. Zamiast wysłanego promem samochodu na Faroje dotarły kamery, Google Trekker oraz wsparcie dla farerskich pasjonatów. Dzięki temu nie tylko kudłaci mieszkańcy Wysp, ale i pozostali Farerczycy oraz turyści będą mogli, wędrując po szlakach, przyczynić się rozwoju Sheep View 360 oraz Street View. Wystarczy zgłosić się do informacji turystycznej w Tórshavn lub punktu informacyjnego na lotnisku na Vágar i wypożyczyć specjalną kamerę.

Spokojne uliczki Mykines, już niebawem (może i dzięki Tobie) na Google Street View.