Jump, czyli o rejsie na północ

Nie mam zielonego pojęcia czy załogi na promach pływających w biało-granatowych barwach Strandfaraskip Landsins przechodzą szkolenia z BHP. Może przy tych warunkach nie ma to sensu i wystarcza stary dobry zdrowy rozsądek. Pewien jestem jednego - zaokrętowanie oraz zejście z pokładu jednostki M/S Ritan obsługującej trasę Hvannasund - Svínoy - Kirkja - Hattarvík powinno znaleźć się jako konkurencja na mistrzostwach sportów ekstremalnych.

Bohater dzisiejszej notki - M/S Ritan czekający w Hvannasund

Byłem z góry gotów na doznania odrobinę mocniejsze niż wejście na pokład "nieco" większego Teistina. Gotowość ta zwiększyła się szczególnie po obejrzeniu kilku filmów z Ritanem w roli głównej czy znalezieniu metafory "korek na wzburzonym morzu" rzuconej przez autora przewodnika po Wyspach w kierunku małej łódeczki obsługującej północno-wschodnie rubieże Farojów.

Misterna konstrukcja ułatwiająca wejście na pokład
przy wzburzonym morzu (czyli niemal zawsze)

Ale co tam przypuszczenia, domysły, nerwowe wertowanie warunków ubezpieczenia, ruchome obrazki na TyRurce i słowo drukowane. Dobić do przystani w Kirkji, wielkiego bloku zbrojonego betonu (który niknie całkowicie, gdy Fugloy ogląda się z dalszej perspektywy) i usłyszeć od sympatycznego pana z załogi zachęcające "Jump!", to jest coś dla czego warto pokonać setki mil (i w końcu zrealizować plan dotarcia na Fugloy). Mimo, że Ritanem rzuca jak opętanym, pokonuje szaloną sinusoidę o amplitudzie ponad metra, a spokojny (co podkreślają słoneczne okulary nijak pasujące do panującej aury) dżentelmen z załogi w wełnianym swetrze drobnymi ruchami joysticka stara się jakoś wygrać starcie z żywiołem.

M/S Ritan w powrotnym rejsie do Hvannasund

And now... Jump! Ledwo odwracam się, czując stały ląd pod nogami, aby pozdrowić załogę Ritana, a silnik znów dudni. Już odpływają ku drugiej przystani na Fugloy, gdzie warunki są jeszcze cięższe. Ale to dane mi będzie doświadczyć dopiero za kilka godzin.

Tony zbrojonego betonu na przystani w Kirkji
I ta sama konstrukcja widziana już z pewnej odległości z pokładu promu

Tymczasem w "Czyszczy" (jak wymawia się nazwę osady Kirkja) znowu wszystko wraca do stanu sprzed wizyty Ritana. Pick-up z przesyłką od cywilizacji sennie rusza w górę ku osadzie, zaraz minie uroczy śmietnisko-skansen.

Śmietnisko-skansen, Kirkja, Fugloy. Na gościnnych występach śmietnik z sąsiedniego Hattarvík.

Prześlij komentarz