Paczka z Danii, kontener, róg i okowita

Podejście krajów nordyckich do dystrybucji płynów domieszkowanych, w mniejszym bądź większym stopniu, C2H5OH jest dla mnie swoistym kuriozum. Mimo doniesień o dziwnych interakcjach kierowców z nawigacją satelitarną, kończącą się niekiedy w pobliskim stawie, ludzki zdrowy rozsądek nadal ma się dobrze. We wszystkich krajach z flagą opartą na nordyckim krzyżu (poza Danią) opiekuńczą łapkę na sprzedaży alkoholu kładzie państwo, prowadząc sieć sklepów znaną pod nazwami takimi jak System Bolaget, Vinmonopolet, Alko (Finowie nazywają rzeczy po imieniu), Vínbúð czy farerskie Rúsdrekkasøla Landsins.

W coś mocniejszego, poza knajpami z licencją na sprzedaż alkoholu, można na Farojach zaopatrzyć się w jednym z dziesięciu sklepów rozsianych po archipelagu i otwartych w tygodniu w godzinach, w których przykładni Farerczycy dokładają swoją cegiełkę do PKB.

Ceny? Flaszka Havið to wydatek ok. 180 zł. Nic dziwnego, że w sklepie wolnocłowym na lotnisku panuje po przylocie spory ruch. Tam ta sama flaszka kosztuje niemal trzykrotnie mniej. Jak ze smutkiem stwierdziła ekipa z icestory.pl, jeśli ceny alkoholu na Wyspach i w Polsce dzieli przepaść, to podobna dzieli ceny na Islandii i Farojach.

"If you go to a party here, you are welcomed with a ram's horn filled with aquavit and you have to drink it and give it back to the person at the door. That's the tradition." - Erling Eidesgaard, założyciel firmy DISM.

1992. Ciekawostek związanych z alkoholem jest na Wyspach więcej. Do roku 1992 obowiązywał system jego reglamentacji. Każdy przykładny, pełnoletni, płacący podatki Farer dostawał kwartalny "przydział" na dwanaście butelek mocnego alkoholu, co przeliczało się na jedną flaszkę tygodniowo. Uruchamiał się, rzecz jasna, mechanizm podobny do tego w Polsce w epoce kartek na cukier. Starsze pokolenie czytelników Farerskich Kadrów kupowało za pewne cały dostępny dla siebie przydział cukru, który upychano następnie po szafkach. Farerowie natomiast kupowali tyle flaszek ile mogli, bo głupio było by zmarnować państwowy przydział. Jest jednak pewna różnica. Szklankę cukru zawsze można pożyczyć u sąsiada. A jak wypełnić pusty kieliszek?

Trudniej dostępne trunki trzeba było ściągać z Danii, zamawiając je pocztą w firmie Kattrup, która swe ogłoszenia publikowała na pierwszych stronach farerskich gazet. Po pewnym czasie na progu farerskiego domu zjawiał się listonosz z oczekiwaną przesyłką - styropianową paczką z flaszką.

Liquor box from days long gone

Od roku 1992 obowiązuje obecny system - sieć sklepów, w której każdy pełnoletni może kupić bez ograniczeń piwo, wino i mocniejsze specyfiki. Wbrew obawom przeciwników liberalizacji przepisów, Wysp Owczych nie zalała fala alkoholizmu. Ba, sprzedaż alkoholu spadła! Każdy mógł go teraz kupić, kiedy miał taką potrzebę, bez oglądania się na państwowy przydział i konieczność robienia zapasów deficytowego towaru.

W osadzie Mikladalur nikt nie pije alkoholu, a jeżeli już, to musi się z tym solidnie kamuflować i walić tyle, by nikt nie zauważył. Wizja dorobienia się łatki "lubiący golnąć" jest na tyle nieprzyjemna, że korzystniej raczej połazić boso po ptasich odchodach niż napoczynać ukradkiem butelczynę płynu wyskokowego.

havnar.blogspot.com, Nie patrz krzywo na mięsiwo


Kontener. Mimo złagodzenia przepisów, nadal nie można było na Wyspach legalnie produkować mocniejszych trunków. Można go było "jedynie" importować, sprzedawać i konsumować. Założona w 2008 roku przez Erlinga Eidesgaarda firma DISM ma w swojej ofercie wyborne akvavity Lívsins vatn i Havið, cudną jałowcówkę Baraldur i wódkę Eldvatn. Pierwszą partię Lívsins vatn wyprodukowano w Danii na tamtejszej wodzie, unijne przepisy nie pozwalają bowiem na import H2O. Marzeniem Eidesgaarda była jednak produkcja farerskiej okowity, a więc opartej na farerskiej wodzie, której bazaltowe skały nadają, jak twierdzi, specyficzny smak. Islandia, nie będąca pod wpływem brukselskich regulacji, kwot dorszowych i limitów emisji pyłów wulkanicznych, pozwala na import wody. Tam też, w destylarni Reyka, zaczęto ważyć produkty firmy DISM. Islandczycy co prawda kręcą nieco nosem, że do kraju z najczystszą wodą na świecie importuje się, jak drewno do lasu, farerską wodę w kontenerach. Presja, aby zmienić farerskie prawo rosła.

Havið i islandzki kuzyn, Brennivín

2012 W roku 2009 partia Tjóðveldi zgłosiła projekt zmiany przepisów i legalizacji produkcji alkoholu na Wyspach. Farerski parlament przyjął stosowną ustawę w 2012 roku. Jest więc nadzieja, że DISM przeniesie produkcję na ojczystą ziemię i Havið będzie już w 100% farerskim trunkiem, nieoznaczonym na kodzie kreskowym specjalnym prefiksem 950.

Drekka Lívsins vatn við ábyrgd - pij Lívsins vatn odpowiedzialnie.